Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Juruś Okrutny był kasztan
!grzegorz8smy | proza / obyczajowa

Urodził się i to go zgubiło. Dość szybko nauczył się chodzić, ale nie bardzo wiedział
dokąd pójść. Postanowił nauczyć się mówić, by móc zapytać o drogę ale okazało się,
że mówi w obcym języku i wszyscy zagadywani ludzie kręcąc głowami wyjmowali busole,
które wskazywały mu północ. Sęk w tym, że o tej porze już spał. A w tym akurat był niezły
- najpierw osiedlowy żłobek imienia Króla Heroda, potem przedszkole numer osiem
na Pogromców Biesłanu. Ten etap edukacji przebrnął bezboleśnie w myśl zasady
"jedna dziurka - jeden klocek". Duma odebrała mu mowę gdy z rąk ministra przedszkolnictwa
odbierał dyplom za wybitne osiągnięcia w leżakowaniu.

Słowem również nie pisnął gdy pierwszy dzwonek alarmująco zagrzmiał mu nad uchem na nowej
drodze życia. Szkole podstawowej. Zawsze był najsłabszy w swej klasie i najlżejszy
w kategorii wagowej. Był nawet młodszy niż by na to wskazywała jego metryka. Cyferki zastąpiły
klocki a potykających się o rozwiązłe sznurowadła rówieśników równie rówieśniczy rówieśnicy
potykający się o niego, uprzednio starannie przewróconego na namaszczone lizolem lastryko.
Z tej perspektywy świat zdawał się być pozbawiony zasad. Zasady miały być dopiero na chemii,
ale do niej, wykładanej w pierwszej klasie przyrodzie było naprawdę daleko.

W sukurs przyszła religia, która ze względów etycznych zastępowała w tej podstawówce
inne przedmioty nie traktujące o materialnych bytach. Można by powiedzieć, że idea
nadstawiania drugiego policzka spędzała mu sen z powiek, gdyby nie fakt, że wyszkolony
w przedszkolu zasypiał jak susła dziecko zabite i nigdy nie dane mu było doświadczyć
mitycznej północy. Nigdy też później nie natknął się, nawet drukiem na słowo Hiperborea.

Motyw drugiego policzka zrodził w nim plan pierwszego, który następnego dnia zaczął
wdrażać w życie. Widząc zbliżającego się w jego kierunku rówieśnika płci dowolnej i w dowolnym
wieku wymierzał sobie siarczysty policzek niejednokrotnie w takim wypadku zmieniając pozycję
na horyzontalną. Po tygodniu i wizycie u szkolnego pedagoga, którą wspominał później jako
najnudniejsze trzy kwadranse od czasu zwiedzania muzeum papieru ściernego pod Ełkiem
wyeliminował ciało pedagogiczne z puli osób, którym pierwszy policzek nadstawiał.
Z tej doktryny wyprzedzającego ataku w samoobronie eliminującej przemoc zarówno Clausewitz
jak i Gandhi byliby dumni niemniej niż dumny z ich dumy byłby nasz bohater gdyby tylko
wiedział o dwu wzmiankowanych i potencjalnie prężących się z jego powodu z dumy postaciach.

Rumiany, lecz zadowolony dopiero pod koniec studiów dowiedział się przypadkiem, że pierwsze
zdanie z historii jego życia popełnił Beckett, który z bliżej nieokreślonych przyczyn zawsze
mylił mu się z Ionesco. Nosorożca próbował zobaczyć dwukrotnie, jednak w kwietniu nieparzystego
rzeczony ssak był na wymianie w Wolsburgu, a w październiku przestępnego bramy zoologu powitały
go kartką „nieczynne z powodu deratyzacji”, co ostatecznie zniechęciło go do podejmowania
dalszych prób.

Niezmiennie zniechęcony kilka lat później utonął w basenie na statku podczas rejsu wycieczkowego
po Morzu Barentsa połączonego z prezentacją naczyń kewlarowych. Nigdy nie poznał północy,
a po śmierci jego życie nie było już takie samo. Tytułowy epilog na nagrobku dopisał mu korektorem
jego klasowy kolega, który w parzystym po pogrzebie zabłąkał się na cmentarz św. Łazarza aby,
mając z marynarską bracią na pieńku zapalić papierosa do znicza. Zapałki mu bowiem zamokły
na deszczu.


Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.