Elegia na odjazd cyrku
!janurz | poezja / formy klasyczne
Elegia na odjazd cyrku Korona z targowiska miejskiego
Trochę trocin i końskiego nawozu, bo przecież nie pamięć.
Dla dziesięciolatków nie ma konkurencji z najnowszą strzelanką,
no chyba że koń kogoś kopnie albo ktoś spadnie z trapezu.
Ale gdzieżby te konie miały siłę jeszcze kogoś kopać?
I kto miałby siłę na rozpacz pozwalającą puścić drążek
pod szczytem namiotu, przy reflektorach? Więc nuda.
Trzydzieści lat z batem w ręku i w aureoli końskich kopyt
śmigających wokół głowy, matki Win pracjuje artystom
o dwa tony wyższe od analogicznych opowiadań sąsiadek,
tony nawozu wyrzucone z przyczep i na marne?
Cała nadzieja w dwulatkach wyciągniętych przez ojców
sprzed Mini-mini, żeby pokazać im koniki. One jeszcze patrzą,
One mogą zapamiętać świszczący bat, może i człowieka
na jego końcu. Win pracjuje artystom. Jego sztuka jest o tym, że
trochę trocin i końskiego nawozu.
|
|