Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Sierpień [IC]
!montagproject | proza / poetycka

Sierpień


Właściwie pamiętam tylko jak wychodził, choć jakby nic się nie zmieniło pod osłoną -
bezchmurnego tutaj - nieba. Zastanawiałem się czy go nie zatrzymać, jakbym prawie był
pewien, że mimo otaczającej nas pustki jest w stanie się w czymś zgubić.

Może to przez to, że przed wyjazdem naoglądałem się filmów, a w trakcie podróży,
jeszcze w zieleniach wpadających przez chłodne okna, przesuwałem wzrok na karty
wypożyczonych książek, które z bieli i czerni budowały mi wzwyż barwne labirynty udające
raz po raz arabskie mediny, pełne wąskich przejść, w które wchodzi się tylko raz, w
których gubi się coraz głębiej wszystkie wspomnienia tykające jak zegar, tylko coraz
ciszej.

Stop! To właśnie chciałem zawołać w jego oddalającą się stronę, lecz nie miałem
śmiałości - zbytnio się delektował - nie wiedziałem czym bardziej. Może kawałkiem
chłodnej zieleni, którą ze sobą zabrał w inny sposób, a może sytuacją, w którą, majacząc
na tafli szotu, wpasowywał się idealnie - nadawał jej kierunek, jakby to jego szal poruszał
wiatrem - nie inaczej.

Właściwie pamiętam tylko jak wychodził, gdyż potem zatonąłem w szumie urządzeń,
jednostajnym, niespiesznym jakby było im wszystko jedno, jakby chciały odśpiewać
obłoczek dymu z sziszy. Wróciłem do obowiązków, układany w ich formy przez
regulaminy, których przestrzeganie jest żelazne bo to przecież kolej, nawet jeśli zarazem
jakaś literatura. A jednak nie mogłem przestać chyłkiem żegnać go wzrokiem, nawet kiedy
wzrok - w uniformie - także zaczął już służbę.

Nie wiem jednak co bardziej odwracało mnie wewnątrz, w jego ślady. Czy przeczytane
losy przyszłych pustynnych planet, gdzie wszystko się zaczyna głęboko pod powierzchnią,
podczas gdy tutaj trzepot wachlarzy intensywnymi skrzydłami podkreśla bezruch
zmęczonej sytuacji, kiedy całą powierzchnię przenosi po ziarenku sirocco, w zupełnie inne
miejsce. Rojami trajektorii.

I tego zawsze zazdroszczą podróżnikowi ci, którzy zostają w miejscu, podczas gdy reszta
świata, rozwija się wraz z nim (w czasie przyszłym) co krok.


Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.