Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
2012: Odyseja Kosmiczna
!bullsik | rysunek / concept art





100×65 cm
Czarne: ołówki, tusz;
Białe: pastela, cienkopis;
Czerwone: krew

Zbliżenia: http://bullsik.com/galeria/nihilimbus/2012-odyseja-kosmiczna/

Obraz nawiązuje do napisanej przez Arthura C. Clarke'a powieści science-fiction "2001: Odyseja Kosmiczna" oraz do jej filmowej adaptacji w reżyserii Stanley'a Kubricka z 1968 roku. Jest reinterpretacją klasycznej sceny opowiadającej o ewolucyjnym skoku, o przeistoczeniu się małpy w człowieka pierwotnego za sprawą mocy tajemniczego monolitu. Do mojej Odysei zaangażowałem małpy współczesne, a monolit został zamieniony na współczesny totem, który również wpływa na ewolucję - w tym przypadku obyczajową.

Kult seksu to kult swobody, wolności. Zakładamy intuicyjnie, że człowiek na drabinie bytu stoi gdzieś pomiędzy zwierzętami, a - nazwijmy to w uproszczeniu - "aniołami". Korzystając z terminologii psychoanalityków można powiedzieć, że jest rozdarty pomiędzy podświadomością, a super ego. Widać jasno, że aby uwolnić się z tego krępującego rozdwojenia musi on przejść na jedną, bądź drugą stronę.

Wolność zwierzęcia polega na tym, iż nie jest ono hamowane przez kodeks moralny, sumienie, rozum i wszystkie tym podobne ludzkie narośle. Z kolei wolność istoty wyższej od człowieka może być ufundowana tylko na wyzwoleniu się ze zwierzęcości, a co za tym idzie na uwolnieniu z ciała, w którym drzemią pierwotne popędy: seksualny i brutalny. Skok w stronę bezcielesności wydaje się być niemożliwy do uzyskania, jednakże pomost umożliwiający przejście na stronę zwierzęcych instynktów mamy na wyciągnięcie ręki - chcąc czy nie chcąc.

Ewolucja ma jedną podstawową zasadę: jeśli zachodzi zmiana, oznacza to, że była ona konieczna dla czasów i warunków, w jakich się dokonała. Ewolucja bowiem to przystosowanie. I jeśli świat Zachodni ma do czynienia z żarłocznym zapotrzebowaniem na seks i pornografię, znaczy to być może tylko tyle, że "duchowość" przestała być atrakcyjna i wystarczająca, a ludzie, czując się przygniecionymi przez własną codzienność, szukają ulgi w czymś prostym, pierwotnym, oswabadzającym. Odnajdują seks, który jest też przecież aktem brutalnym, oba pierwiastki są tu zmieszane. A jakby nie patrzeć, metaforyczny "fiut" to najstarszy i najbardziej sprawdzony totem cywilizacji, który jest w stanie wykarmić pierwotne instynkty.

Ewolucja i alchemia mają wiele ze sobą wspólnego. W języku filozofii mówilibyśmy także o heglowskiej dialektyce. Mamy tezę (duchowość), jej przeciwieństwo (cielesność) oraz to, co ze starcia obu wynika. Nawet jeśli ewolucyjnie duchowość przegrywa w starciu z cielesnością, to przecież i tak jest to proces, który musi wydestylować z tych sprzeczności coś, co wprowadzi jakościową zmianę. Przesycenie cielesnością musi koniec końców sprowadzić tęsknotę ku duchowi, ale duchowość XXI wieku będzie już inną, nową duchowością - taką, która zapamiętała wszystkie lekcje pornografii.



Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.