Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Twierdze II
!kroolikster | proza / poetycka


(fragmentów część druga)



To były niespokojne czasy? Powiedz, przecież znałeś Wilhelma.
Znałem? Kim był Wilhelm? Młodszy był ode mnie czy starszy?
Śmiał się glośno czy cicho, z ukradka? Nie, czasy to nie były spokojne.
Albo też nie czasy, bowiem żaden to rewolucji wstrząs nie był. Może
jedynie dni pojedynczych ludzi, noce niespane, gonitwy jakieś niezakończone.
Wilhelm błądził. On to niespokojny był. Błądził po jakowyś zakamarkach,
wykrotach. Bóg jeden wiedział, jeśli i on o nim myślał, gdzie go gnało.
Wilhelma znaczy? Tak, jego samego. Wiesz, ja go tak dobrze nie znałem,
już dziś nie pamiętam, aż wstyd, bo taki bliski mi wtedy był. Młodzi
byliśmy i tym natury prawem dostępowaliśmy przypadłości nieposiadania
odpowiedzi. On zbyt często myślał o sobie, jak mniemam. W ogóle jakiś
taki zamyślony był. Zamglony taki chodził.

Widziałem cię wczoraj. Już się nie mogę doczekać, kiedy cię dzisiaj zobaczę.
W moich snach jesteś inna. Kocham się z tobą w moich snach. Już niedługo
zabronię ci zabijać. Może za kilka dni. Muszę cię tylko uśpić. Jestem zazdrosny
o twoje noże. Opowiem ci o wszystkim. A potem umrę. Muszę cię ubiec.

Wilhelm, tak bardzo niezmierzoną stopą, odszedł nieprzeczuwając, iż tak
wiele dźwięków da się jeszcze słyszeć. I tyle widoków nie pomieści się w
nieprzytomnych oczach. On znał te zachwyty. A może ja błądzę? Może on
i myślał o tym. Tylko pociechy jakowej w tym nie znajdował. Może on czekał
na co, czego pomyśleć się nie zdało, aby można było wtedy jeszcze uświadczyć,
usłyszeć. On za dużo sobie po tym życiu obiecywał, myślę. Jakby chciał każdego
źdźbła trawy dotknąć. Każdego ślimaka zapytać o zdrowie. Być na raz w tylu
miejscach, by wszystkie tego dnia zachody słońca zobaczyć. I dlatego cierpiał?
Ja mu mówiłem, że tak nie można, że to wymysł przecież. Kto przy zdrowych
zmysłach tyle od życia wymaga? A może on oszalał? No, może i inny on był.
On tak dziwnie jakoś, niespotykanie, na ludzi patrzał.

Widziałam cię wczoraj. Już nie mogę się doczekać, kiedy cię dzisiaj zobaczę.
W moich snach jesteś inny. Kocham się z tobą w moich snach. Już niedługo
zabronię ci umierać. Może za kilka dni. Musisz się tylko zgodzić milczeć.
Jestem zazdrosna o tę śmierć. Opowiem ci o wszystkim. A potem wyrwę
ci język.



Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.