Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika
MEZCAL
+kusmir | poezja / wiersz wolny

LARWA

ciemność cicha jak odwilż na płaskowyżu.
czy to ten kraj, ta rzeka zostawia wylinkę
wodorostów, wijąc się w dolinie? a jednak

jaszczurki i węże: spierzchnięte usta pustyni
szepczące modlitwy do majańskich bożków.
majaki, widma koni wśród agaw - mój meksyk:

karkołomne zbocza otulone mrokiem, droga
do oaxaca, na której pijani indianie wróżyli
z rzygowin początek końca. czy to wszystko

prawda, co o nas mówią, gusano de maguey,

braciszku?




KŁY

ślad po zębach: dwa błędy w datowaniu,
miejsca po imionach suchych jak osypiska
pumeksu; poszarpane krawędzie,
kratery w których przyszło zaczynać.

smutek pory deszczowej, raj utracony
i zyskany na chwilę; ta noc, żarliwa
jak początki jazzu, kiedy każda kobieta
jest po prostu kobietą, ciałem, lawą, larwą,

przepowiednią śmierci i głodem,
który sprawia że jednak idziesz za mną,

bez pytań, jak każdy z bezpańskich psów,
jedynych przyjaciół, od jukatanu po texas




CALLE NICARAGUA

i teraz ta ulica, yvonne, ta ulica, której bałaś się
bardziej niż lotu rozklekotaną dakotą, łasi się do ciebie.
calle nicaragua z jej nieodłącznymi rabatami śmieci
kwitnącymi w rynsztoku i starym meksykaninem

beznamiętnie żującym tytoń w suchych ustach; z setkami
wszystkowidzących oczu, patrzy i pyta: dlaczego
jesteś tutaj, zamiast tulić się do żółtych tulipanów
gdzieś na południu holandii? i teraz ta ulica

ciągnie nas w dół, za sobą. trzymasz mnie pod ramię,
obok szwenda się brudny pies od św. marcina,
a ja nie wierzę, że jednak przyjechałaś,
przecząc temu, że już bardziej nie mogę cię stracić




CYKADY

prawda, yvonne, jest okrutna jak strappado:

jest ciemnowłosą dziewczynką tańczącą
w porze sjesty przed cantina. fortelem,
który zastawiam na siebie, żeby z mapy
po ciemnej stronie powiek zniknęły indie,
a po mexico city nie wiła się via dolorosa.
jest złudzeniem, obietnicą tanga
na sylwestrowym balu. śmiechem i drwiną
w ustach małoletniej kurwy. szamotaniem ulic,

brukiem o świcie, jest w dwóch kopcach
wilgotnej ziemi porośniętych trawą i bugenwillami.

kiedy wróciłem, koty już nie żyły




KLIN

powiedz mi - co z tego, że w europie wybuchnie wojna?
i tak musimy wyjechać. ty, bo myślisz, że to zbawienie,
ja, bo wiem, że już czas, że pędzimy w dół, na złamanie przysiąg

to jest ta odmienna składnia: kurz na półce, śmierć
zatknięta między klombami jak flaga republiki, wszystko,
co upomina się o swoją kolej. wino w twoim kieliszku

i tequila w moim. niewinne różnice: my teraz i tamtego lata,
w pierwszych taktach fado, trzymając się kurczowo
silnego ramienia mostu przełożonego nad tagiem, jak życia




SKAZA

znowu koguty, geoffrey, znowu rwą ciszę,
jak rwie się prześcieradła na pospieszne opatrunki

w tym kurewskim kraju wszystko jest raną:
zgiełk, łkanie żałobników (wiesz
dlaczego pogrzeby są tutaj zawsze tak wcześnie?)

każda ulica, nazwa, dzień na pustyni,
kiedy urzeczeni patrzyliśmy jak ostry szew śniegu
na stożku starego el popo wrzyna się w niebo,
a ja zrozumiałam,

że nie ma znaczenia czy odejdę, czy nie –
tacy jak ty zawsze są samotni




VIA DOLOROSA

jeśli to czytasz, to wyrwałaś mnie
z ciepłego od uryny bruku na via dolorosa
i byłem tak pijany, że nie spaliłem tej serwetki

rozebrałaś mnie, położyłaś do łóżka
i płaczesz, zastanawiając się, czy potrafisz mi pomóc.
jestem chory, yvonne:

na bezradność, upór i kurwy, w których szukam ciebie.
na śmierć, którą spotykam na ulicy
mijając meksykankę z kogutem pod pachą

i miłość, na którą z pewnością nie zdążę.
kiedy wstaniesz ubieraj się powoli i głośno:
jeśli się obudzę, będę patrzył




BUTELKI

butelki pełne i butelki puste. jak wesołe miasteczka o świcie

te zagubione celowo i te pochowane w zakamarkach domu
albo wspólnym grobie ze skarpetami, kapeluszem, walizką

i tą częścią mnie, o której chce pamiętać.
butelki win ciężkich i lekkich, słodkich i wytrawnych

tych odkupionych i tych nie do odkupienia, bo jeszcze nikt
nie wymyślił monety, którą można odwrócić dwa razy

butelki vermouthu, ginu, cognacu, calvadosu, pernodu, rumu,
whiskey & bourbonu, starej dobrej szkockiej, wódki & brandy

butelki tequili i butelki mezcalu. butelki mezcalu i butelki mezcalu.
butelki w cantinas i butelki w faktoriach. moje niezbite dowody na życie




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.