Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
spacerek
~sensol | proza / beletrystyka

Po obiedzie wyszedłem jak zwykle na krótki spacer z psem. Mój
pies odesrał się jak zwykle na osiedlowy trawnik. Jakiś starszy pan,
o mikrej posturze, zwrócił mi uwagę:

- Mógłby pan posprzątać po swoim psie!

Popatrzyłem na psa. Jeszcze wierzgał i szurał tylnymi łapami,
jak to pies.

- Zawsze sprzątam po swoim psie - odparłem urażony.

- Ale nie teraz! - odparł facet - widziałem przecież jak pana pies
zrobił kupę!

- On sobie tylko tak przykucnął. Poza tym to nie jest pies.

- A co, koń?

- Suka.

- A ta kupa? Leży tu, gdzie przed chwilą kucał pana pies, to jest
suka...

- Nie widzę żadnej kupy.

- A to...ta?

- To nie jest kupa!

- A niby co to jest?

- To znaczy, to nie jest prawdziwa kupa. Od razu widać, że jest
sztuczna. Pewnie to pan podrzucił ją tutaj, żeby mnie oczernić.

Facet zasapał.

- Jak to sztuczna?

- Plastikowa. Albo z gumy.

- Nie myśli pan chyba poważnie, że podrzuciłem tu sztuczną kupę...
zresztą, skąd miałbym wziąć sztuczną kupę?

- Ze sklepu ze śmiesznymi rzeczami - odparłem.

- Jakimi?

- Śmiesznymi. Wie pan. Sztuczne kupy, gumowe wymioty, zęby
wampirze, maski zoombie...

- To jakiś absurd! - facio aż poczerwieniał ze złości - przecież
to jest kupa. Psia kupa. I widziałem jak pański pies...

- Suka.

...- jak pańska suka się wytężała.

Zaśmiałem się szyderczo.

- Ja tu widzę sztuczną kupę ze sklepu ze śmiesznymi rzeczami -
powiedziałem. - Musi pan udowodnić, że to prawdziwa kupa, jeśli
rzuca pan takie oskarżenia.

- Niby jak?

- No nie wiem... organoleptycznie chyba. Musi pan dotknąć.

- Mam dotknąć psią kupę?

- No tak. Albo pomacać.

- Brzydzę się.

- To pan oskarżał, a nie ja. Wie pan przecież, że obowiązuje
domniemanie niewinności. To pan, jako oskarżyciel, musi udowodnić
mi winę. Ja nie muszę nic robić.

Facet opuścił ręce i wzruszył bezradnie szczupłymi ramionami.

- Może spróbuje pan kijkiem? - doradziłem.

- Że co?

- Niech pan weźmie kijek, i kijkiem sprawdzi, czy nie sztuczna.

Facet rozejrzał się, odszedł parę kroków i podniósł leżący w trawie
kijek. Potem pochylił się nad kupą i wbił w nią jeden z końców kija.
Wtedy ja zacząłem głośno krzyczeć:

- Ludzie! Wariat! Bawi się psią kupą! Szturcha ją kijem!

Zaniepokojeni przechodnie oglądali się w naszą stronę
i przyśpieszali kroku.

- Co mi pan próbuje wmówić? - krzyknął facet.

- Widziałem przecież! - odparłem triumfująco - zresztą mam to
wszystko nagrane na komórkę. Nagrywałem, tak żeby pan nie
widział, żeby mieć dowód. Jesteś pan wariat albo...albo jeszcze
gorzej! Jesteś pan zaprzaniec, bydlę i zdrajca!

- Ja?

- Pan! Chciałeś pan zbeszcześcić polską flagę! Widziałem jak żeś
pan wtykał polską flagę w psią kupę!

- Jaką flagę? - facet patrzył na mnie z coraz większym lękiem. Skulił
się w sobie, przez co wydawał się jeszcze mniejszy niż był.

- Polską!

- Ale ja przecież tylko kijek...

- Kto pana wie, co żeś pan tam miał przyczepione do tego kija. -
zasapałem z oburzenia - wzywam policję! To nie może panu ujść
płazem, czasy się zmieniły, teraz karze się zdradę i zaprzaństwo!

Koleś, nie na żarty wystraszony, chciał uciec, więc przytrzymałem go
za klapy marynarki, a ponieważ ciągle otwierał kłapaczkę,
przywaliłem mu raz w nos, nie za mocno, ale na tyle, że usiadł i to
bardzo nieszczęśliwie, bo na kupie. Mój pies, rozdrażniony
zamieszaniem, ugryzł go w ucho, na co jegomość rozszlochał
się tragicznie. Z nosa ciekła mu krew i smarki, z ucha krew...
Zastanawiałem się, czy oprócz policji nie wezwać pogotowia.
Ale ponieważ mój pies jest szczepiony pomyślałem, że nic w sumie
takiego strasznego się nie stało. Po prostu idąc z psem trafiłem
na psychola, kto by pomyślał, żeby tak wziąć patyk i bawić się kupą,
nie słyszałem o takim zboczeniu ale cóż...a może to wcale nie był
wariat, tylko wróg polski? I chciał zbeszcześcić symbol narodowy?
Niedługo przyjedzie policja i go zaaresztuje. A potem sąd
rozstrzygnie. Ja tam nie wiem. W końcu nie jestem sądem.

Ja tylko wyszedłem na spacer z psem.


Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.