Poprzedni digart tego użytkownika Wszystkie digarty tego użytkownika Następny digart tego użytkownika
Sezon Grzewczy
!montagproject | proza / obyczajowa

Sezon Grzewczy


Przypomniał mi się na krótko zapach przedszkolnego korytarza (z dzieciństwa). Tak
samo pachniało w pociągu, takim zwykłym pociągu z plastikowymi siedzeniami. Obok
bardzo stara kobieta wpatrywała się intensywnie w siedzącego naprzeciwko małego
chłopca. On robił to samo. Oboje w milczeniu. Tu wszyscy chyba tak na siebie
patrzą, dobrani w różne pary, zawsze nadmiernie się czymś różniące - wiekiem, płcią,
pochodzeniem.

Jeżdżą już tylko pociągi, od tygodnia autobusy są zawieszone, tak jak zawsze w
sezonie grzewczym. Względy bezpieczeństwa. Kiedy byłem mały tak jak ten
chłopiec, widziałem urwiska, pełne zardzewiałych autobusów, które spadły bo
kierowcy zgubili drogę. Zabłądzili, nie skręcili w odpowiednim momencie, albo skręcili
w nieodpowiednim. Autobusy podobno były pełne ludzi i oni już chyba od dawna nie
żyją. Za to teraz nie ma autobusów, bo nie kursują w sezonie grzewczym. Jest cicho.

Wszystko dlatego, że w sezonie grzewczym jest słaba widoczność. Mgły i
wymieszany z nimi dym z kominów na domach, gdzie pali się ciągle w piecach - w
miastach czarny, na wsiach biały, mleczny i nie wiem dlaczego bezzapachowy.
Nawet nie gryzie w oczy. Osiada tylko warstwami, coraz gęściej i gęściej. Bardzo jest
niebezpiecznie zgubić się w tym dymie. Zostać samemu nie wiadomo gdzie, w
połowie drogi do domu lub na dworzec. Bez ogrzewania. Potem zresztą pociągi też
przestają kursować.

Kiedy szedłem ze stacji, zdałem sobie sprawę, że jeszcze kilka dni i nie będzie
niczego widać. Teraz, zwłaszcza tu, w kotlinie, mogę jeszcze rozróżnić postacie ludzi
samotnych. Spędzili cały czas na przygotowaniach, nosząc ze złomowisk, sklepów
żelaznych i wysypisk śmieci pordzewiałe rury i kaloryfery; montując z nich na polach
ożebrowane klatki, w których będą chcieli przeżyć, chodząc od ściany do ściany jak
więźniowie, albo przynajmniej niespokojnie zasnąć. Ktoś zapewnia gorącą wodę, która
wypełni im ich konstrukcje z rur i żeberek. Da trochę ciepła.

Z drogi, przez mgłę i dym widziałem takiego siwego mężczyznę w podkoszulku z
długim rękawem i kalesonach. Cały na biało. Pewnie niedługo będzie niewidzialny.
Przez dzień, może dwa, będzie można jeszcze zobaczyć, rozpływający się w bieli
labirynt rur, który wzniósł wokół siebie. Dziwaczna budowla bez podłogi i sufitu, ze
zgarbioną postacią w środku.

* * *

Jeśli nam się poszczęści zdążymy w porę znaleźć dom z dymiącym kominem. Przez
podwójne okna, przez grube ściany nie dojdzie do nas zimno i do środka nie wpełznie
dym. Nago bo będzie ciepło, bez słów literami, roztopimy się w sobie z szeroko
otwartymi oczyma.

Niepostrzeżenie widok za oknem przestanie istnieć.




Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora
podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do lat 3.